• Wpisów: 17
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 22 dni temu, 12:38
  • Licznik odwiedzin: 667 / 124 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
magicland
 
Obudził mnie trzask drzwi.
Serce podskoczyło mi do gardła, a żołądek przekręcił się w dziwny sposób. Wyczuwałam, że stanie się coś złego.
Szybko poderwałam się z kanapy i ujrzałam Kevina.
- Dzięki Bogu, że to Ty, wystraszyłam się! - pisnęłam, rzucając mu się w ramiona.
Z jego gardła wydobył się niepokojący pomruk.
- Kevin? - zapytałam niepewnie, odsuwając się od niego.
Powoli podniósł głowę i spojrzał mi w oczy.
Przez jego twarz przebiegała rana z której sączyła się ciemna krew. Wyglądało to przerażająco.
- Boże! Co się stało? - wrzasnęłam, przesuwając dłonią po jego policzku.
- Może i Parker nie wie gdzie Ty się znajdujesz, ale na pewno wie gdzie ja pracuję, dobrze, że Ty jesteś bezpieczna - wysapał.
- Wiem, że się powtarzam, ale kolejny raz powiem "Boże"! Masz przecięte pół twarzy, a Twoje wargi są strasznie spuchnięte, wyglądasz jakby napadło Cię stado szakali, czy Ty nie czujesz, że ta czerwona substancja pokrywa prawie całą Twoją buzię? Nie wątpię, że wymaga to kilku szwów, musimy natychmiast udać się do szpitala, najpierw połóż się do łóżka, pójdę do sklepu po jakieś bandaże itede! - paplałam tak szybko ze stresu, że Kevin pewnie nawet nie zrozumiał co powiedziałam.
- Daj spokój, położę się do łóżka, zjem coś, zdezynfekuję rany i będzie dobrze, wyliżę się z tego. A co do spuchniętych warg, szkoda, jak na razie nie będziemy mogli się całować - odpowiedział, kierując się w stronę malutkiej sypialni.
- Widzę, że poczucie humoru zachowasz w każdej sytuacji. Pozwól, że przynajmniej przygotuję Ci coś do jedzenia.
- Na to liczyłem - odpowiedział, śmiejąc się.
Podeszłam do lodówki i wyjęłam mleko.
- Wiesz co Kevin, przepraszam Cię, tak naprawdę to wszystko moja wina. To przeze mnie oberwałeś. Chciałam Ci się też do czegoś przyznać. Jakieś 4 miesiące temu prawie Cię zdradziłam z lokajem rodziców. Przepraszam - powiedziałam na tyle głośno aby usłyszał to w drugim pokoju.
Po moim policzku spłynęła łza.
- Wiem Juliette. Teraz do siebie pasujemy, oboje mamy poharatane twarze. A co do tamtego, nic nie szkodzi, to ja Cię zdradziłem i też żałuję. Chciałbym zacząć od początku - odpowiedział, słabym głosem.
- Uwierz mi, ja też.
  • awatar Gemma Felicia Doyle: O rajuśku! Mam nadzieję, że w końcu Parker wam odpuści. Biedny Kevin :(
  • awatar Adriane Rain: Może powinniście to gdzieś zgłosić? Tak nie może być! Biedaki, pasujecie do siebie. A Kevin wciąż dowcipny i uroczy :*
  • awatar Nikusia, Nikita, Niki: kiedy kolejny wpis!?
Pokaż wszystkie (5) ›
 

magicland
 
Weszliśmy do małego pokoiku, który w porównaniu do apartamentu Parkera był bardzo skromny i nawet na budżet Kevina zbyt skromny, jednak byłam zadowolona tym co otrzymałam.
Usiadłam na wygniecionej, wzorzystej kanapie, a mój były chłopak poszedł w ślad za mną.
- Juliette, na pewno dobrze się czujesz? - zapytał, obejmując mnie.
- Ważne, że przy moim boku jesteś Ty, a nie Parker - szepnęłam, opierając głowę na jego ramieniu.
- Muszę iść do pracy, dasz sobie radę przez kilka godzin?
- Do pracy? - jęknęłam, zdziwiona.
- Poprosiłem rodziców aby pozwolili mi jak na razie samemu się utrzymywać.
- Brawo Kevin, cóż za odwaga!
- Ty jesteś odważna - mruknął, trącając mnie nosem.
Spojrzałam mu spod daszka czapki w oczy.
Serce mi przyspieszyło i zaczęłam szybciej oddychać.
Mój były chłopak, obecny przyjaciel i człowiek który pomógł przytknął swoje wargi do moich ust, zrobił to z taką samą namiętnością jak parę miesięcy temu, z tym samym uczuciem i czymś nowym. Tęsknotą.
Odsunęłam się delikatnie, jednak Kevin złapał mnie w pasie.
- Nie powinniśmy Kevin - powiedziałam.
- Dlaczego? - zapytał, marszcząc brwi.
- Pamiętasz co powiedziałeś kiedy byliśmy u Ciebie na imprezie? - zapytałam.
- "tak naprawdę tego nie chcesz"? Juliette, ja jestem trzeźwy i jak na razie tylko Cię całuję, poza tym nie wiesz jak mi tego brakowało - odpowiedział, robiąc smutną minę.
Westchnęłam.
- Proszę, odczekajmy trochę, jak dla mnie to za dużo na jeden rok.
- Dobra, lecę do pracy, będę za jakieś 4 godziny, nie tęsknij za bardzo - rzucił pospiesznie, ostrożnie całując mnie w czoło.
Kiedy Kevin wyszedł, udałam się do malutkiej sypialni w której znajdowało się jedynie łóżko i komoda. Wyciągnęłam z komody poszarpane dżinsowe spodnie i podwójną granatową bluzkę, jak się okazało, rzeczy były moje.
Najwyraźniej Kevin naprawdę tęsknił, a ja kiedyś ubierałam się dość pospolicie.
W łazience przebrałam się w stare ciuchy i przejrzałam w lustrze, na mojej twarzy nie licząc ogromnej, obrzydliwej, spuchniętej szramy nie było ani grama ozdób. Nie nałożyłam pudru, nie narysowałam kresek ani nie pocieniowałam oczu.
Westchnęłam głośno.
Wyglądałam okropnie.
Mozolnie ruszyłam w stronę kanapy, która okazała się naprawdę wygodna.
Spokojna i odprężona zasnęłam.
  • awatar Gemma Felicia Doyle: Słabiutko wyglądasz kochanie, mam nadzieję, że dacie radę z Kevinem :*
  • awatar Allie Songin: O boże co on ci zrobił ! ;( Dobrze,że przystopowałaś z Kevinem.Pamiętej,że cię zdradził.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

magicland
 
Leżąc w łóżku usłyszałam trzask drzwi, który spowodował wychodzący Parker.
Odetchnęłam z ulgą i podniosłam się z łóżka, zbiegając prosto do łazienki.
Podeszłam do lustra, dotykając obolałego miejsca na twarzy.
Wzdłuż całego nosa przebiegała mi duża szrama, pokryta strupami.
Najwyraźniej Parker bardzo się rozzłościł, kiedy odmówiłam mu nocnych igraszek, a jednak postawiłam na swoim.
Cicho jęknęłam i chwyciłam z pralki pierwsze lepsze ubrania.
Wsunęłam na siebie dzwoniaste jasne dżinsy, bordowy sweter, związałam włosy w kok, zawiązałam na stopach czarne conversy i aby uniknąć zbyt szybkiego rozpoznania założyłam niebieską czapkę z  daszkiem.
W oczekiwaniu na windę nerwowo tupałam nogę, niespokojnie rozglądając się na boki.
Co jeśli Kevin nie zjawi się w umówionym miejscu? Co jeśli Parker mnie odnajdzie? Albo nawet nie zdążę tam dojść, a on już mnie zobaczy?
- Uda Ci się - szepnęłam, zastanawiając się gdzie podziałam swoją pewność siebie.
Kiedy już stałam przed wysokim apartamentowcem, skręciłam w brudny zaułek i ujrzałam czerwonego mustanga, którego silnik niespokojnie mruczał.
Zniecierpliwiona, podbiegłam do samochodu i otworzyłam energicznie drzwi.
- Kevin, Boże, dziękuję Ci - szepnęłam, zapinając pas.
- Dla Ciebie wszystko Juliette - powiedział, ruszając jak zwykle z piskiem opon.
Czy chłopcy zawsze muszą palić gumy?
- Musimy się pospieszyć, Parker poszedł do pracy tylko na chwilę, jeśli nie będzie mnie w domu, zacznie poszukiwania - jęknęłam, połykając głośno ślinę.
- Nie denerwuj się, za 10 minut jesteśmy na miejscu.
Nabrałam powietrza do płuc i starałam się odprężyć.
Kevin zatrzymał się przed małym, brudnym blokiem, który miał na oko 6 pięter.
- Po co się tu zatrzymujemy? Nie jedziemy do Ciebie? - pisnęłam, zaciskając nerwowo pięści.
- Stwierdziłem, że to zbyt niebezpieczne abyśmy byli u rodziców, to takie oczywiste więc w końcu mam swoje mieszkanie. Rety, Juliette, nie nerwowo, przecież nie zostawiam Cię samą na pastwę losu, a raczej Parkera, strasznie zbladłaś, chodź.
Wysiadłam z samochodu, który jak najbardziej nie pasował do okolicy.
Dziwiło mnie to, że Kevin w ogóle się o niego nie martwi, w końcu zawsze był na pierwszym miejscu.
Zatrzymałam się przed budynkiem i kolejny raz tego dnia rozejrzałam się w poszukiwaniu czegoś nadzwyczajnego.
- Chryste! - wrzasnął mój były chłopak.
- Cicho bądź Kevin - powiedziałam, marszcząc brwi.
- Co Ci się stało? - jęknął, patrząc na mnie niepewnie.
- Chyba ktoś pierwszy raz w życiu sprzeciwił się Parkerowi Kingowi - szepnęłam, chowając pod czapkę kosmyk włosów.
- Cieszę się, że jesteś teraz bezpieczna - powiedział, przytulając mnie.
  • awatar Allie Songin: Musicie wspólnie coś wymyślić.Ale ja nawet nie wiem co.Najważniejsze to musisz wierzyć w siebie!Jesteś mądrą dziewczyną tylko troche sie pogubiłaś.A jeśli Kevin chcę ci pomóc doceń to.Z kimś zawsze łatwiej.Mam nadzieję,że coś poradzicie na Parkera.Ale sądze,że to będzie bardzo trudne.... ALE TRZYMAM ZA CIEBIE KCIUKI!
Pokaż wszystkie (1) ›
 

magicland
 
Zatrzymałam się przed klubem w czerwonej marynarce, na którą założyłam apaszkę aby zakrywała wszelkie tatuaże.
Za chwilę pojawił się Kevin ze strapioną miną.
Uśmiechnęłam się do niego.
- Jak się czujesz? - zapytał.
- Dobrze, chcę być wszędzie tylko nie tam gdzie jest Parker, Kevin, pomóż mi proszę. Popełniłam błąd, wiem - powiedziałam, a oczy mi się zaszkliły.
- Nie, Juliette, to moja wina, gdybym tego nie zrobił byłoby dobrze - powiedział obejmując mnie.
Zakołysałam się w jego ramionach i czułam się jak dawniej.
- Bardzo mi odpowiada Twoja bliskość, ale wiesz gdyby przypadkiem któryś z kumpli Parkera to zobaczył nie byłoby fajnie dla nas obojga - powiedział, głaszcząc mnie po policzku i odsuwając od siebie.
- Kevin, co ja mam zrobić?
- Jestem pewien, że Parker dobrowolnie Cię nie puści. Nikt nie wie, że jesteśmy znowu w dobrych relacjach, może po prostu kiedy on wyjdzie do pracy, podjadę po Ciebie i na razie zostaniesz u mnie? - zapytał, uśmiechając się pociesznie.
- Boję się. Boję się, że nas znajdzie, boję się, że Cię skrzywdzi - powiedziałam, trzęsąc się.
Już widziałam ten obraz jak Parker wpada do sypialni Kevina i roztrzaskuje mu czaszkę. Nie żebym wątpiła w siłę mojego byłego chłopaka, ale w końcu Parker to Parker.
- Zimno Ci? - zapytał Kevin, marszcząc brwi.
Uświadomiłam sobie, że nadal się trzęsę.
Pokręciłam przecząco głową.
- Dasz mi znać jak już Parker wyjdzie?
- Jasne.
- To na odwagę - powiedział Kevin, całując mnie w usta.
Poczekałam na taksówkę i wpadłam do mieszkania, mając nadzieję, że Parker jeszcze nie wrócił.
- Gdzie Ty byłaś do cholery?! - wrzasnął z balkonu.
Zaczęło kręcić mi się w głowie.
- Chodź tu, a nie się chowasz!
Weszłam na balkon, patrząc mu w oczy. Nie mogłam pokazać, że się boję.
- Chciałam kupić nowe ciuchy żeby wyglądać tak jak zawsze pragnąłeś - odpowiedziałam, z gracją podchodząc do niego.
- Co Ty masz na sobie? - zapytał, wskazując na marynarkę.
- Chciałam żebyś miał większą przyjemność z rozbierania mnie - mruknęłam, całując go w usta.
Najwyraźniej ta odpowiedź go zadowoliła.
- Przygotuj się, będę w sypialni za 10 minut - szepnął, przesuwając dłońmi po moim ciele.
Powtórzyłam ten sam rytuał, pobiegłam do łazienki, zaczęłam płakać, zsunęłam się na zimną kafelkową podłogę, ale tym razem nastąpiło coś nowego.
Cała się trzęsłam, zdenerwowanie brało nade mną górę.
Zwymiotowałam.
Byłam obrzydzona Parkerem i sobą. Moim życiem.
  • awatar Gemma Felicia Doyle: Rety, masz strasznie trudną sytuację, ale zrealizujcie swój plan z Kevinem, trzymam kciuki. Nie stresuj się, na pewno sobie poradzisz choć rozumiem w jakim stanie psychicznym możesz być. Czekam na kolejny wpis.
  • awatar Allie Songin: Matko ! Parker jest zdolny do wszystkiego! nie denerwuj sie ;)
  • awatar ninj: Super opowiadanie ;]. Czekam na kolejne częśći ;d
Pokaż wszystkie (3) ›
 

magicland
 
Obudziłam się z uczuciem bólu. Czułam jakby do moich kilku miejsc na ciele były przykładane strasznie rozgrzane metale.
Spojrzałam na mój nadgarstek, wyrysowany był na nim kolorowy wzór.
Podeszłam do lustra, na plecach miałam narysowane krzywe skrzydła anioła, a nad piersią coś co przypominało zwierzę.
Zaczęłam natarczywie trzeć piekące miejsca, usiłując się ich pozbyć.
Dopiero po chwili zorientowałam się, że moja skóra wokół rysunków jest spuchnięta. To nie była narysowane tylko wytatuowane!
Wrzasnęłam.
W ogóle jakim cudem znalazłam się w łóżku?
Nie pamiętam kilku godzin z mojego życia, ostatnią rzeczą było to, że rozmawiałam z Parkerem na balkonie.
Szybko zbiegłam po schodach z sypialni i wpadłam na balkon niemal nie zbijając szklanych drzwi.
- No, no, taki wygląd mi się podoba, majteczki w panterkę i koszulka z dekoltem, wyglądasz pięknie - powiedział chłopak, obejmując mnie za biodra.
Szybko mu się wyrwałam.
- Parker, czy możesz mi wyjaśnić co to ma znaczyć?! - wrzasnęłam, wskazując na tatuaże.
Chwilowo wyglądał na zdezorientowanego, najwyraźniej nigdy żadna kobieta na niego nie wrzasnęła.
- Nie pamiętasz tego? - zapytał z troską w głosie, jednak w jego oczach iskrzyła się duma.
- Nie - odpowiedziałam, jąkając się.
- Kochanie, sama chciałaś mieć coś podobnego do mnie, przykro mi, że trafiliśmy na niedoświadczonego tatuażystę. Zrobiłem Ci nawet zdjęcie na pamiątkę. A tak przy okazji, okropnie seksownie wyglądałaś w tamtym kostiumie - powiedział, kładąc dłoń na moim pośladku i przyciągając mnie do siebie.
- Trafiliśmy na nieudanego tatuażystę?! Boże, Parker, ja nic nie pamiętam, przecież tatuaże nie są takie, że po czasie się zmyją, to jest na zawsze, a one nawet nie są ładne! - pisnęłam.
Zignorował to co mówiłam i przyciągnął mnie jeszcze bliżej, dotykając wargami moich ust.
Cały Parker, namiętność zawsze była dla niego rozwiązaniem, nic innego się nie liczyło, no może oprócz alkoholu i używek, a i jego gitary.
- Przepraszam, muszę iść się przebrać - powiedziałam, całując go w usta.
Pobiegłam do łazienki i chwyciłam za leżący na umywalce telefon.
Szybko wykręciłam znany mi na pamięć numer.
- Juliette!? Nic Ci nie jest? Martwiłem się - powiedział zaniepokojony Kevin.
- Boże, Kevin, przepraszam, czuję się okropnie, mam na całym ciele wytatuowane jakiś dziwaczne wzory, których nie chcę, jestem tu wykorzystywana, chciałam poczuć się lepiej po Twojej zdradzie, odreagować, ale jest tylko gorzej, Parker nie umie się zatrzymać, ciągle robił by tylko jedno i doskonale wiesz co mam na myśli, nie pamiętam ostatnich godzin mojego życia - powiedziałam, wybuchając płaczem i zsuwając się na zimne kafelki.
- Jezu, Juliette, nie masz za co przepraszać, to moja wina, możesz się spotkać? Proszę Cię, uspokój się, poradzimy sobie.
- Parker zaraz wychodzi do pracy, umówmy się pod klubem Bonzai, nie mam dużo czasu - powiedziałam, rozłączając się.
  • awatar Ellie Diffenbaugh: O rety, bardzo źle, mam nadzieję, że Kevin coś poradzi.
  • awatar Adriane Rain: Kochanie, jak najprędzej skończ z Parkerem, to zdecydowanie jest złe. Poradź się Kevina i wspólnie coś zdziałajcie.
  • awatar Allie Songin: Och ! Porozmawiaj z Kevinem ! On może cię dalej kocha ? Zobaczymy .
Pokaż wszystkie (3) ›
 

magicland
 
Kiedy wrzucałam najpotrzebniejsze ciuchy do torby łza spłynęła mi po policzku.
- Daj spokój Juliette, zawsze tego chciałaś, uwolnić się, mieszkać w drogim wieżowcu, co z tego, że będziesz go dzielić z Parkerem, dasz radę - upomniałam się, zła na siebie.
Zarzuciłam torbę na ramię, po cichu wychodząc z domu.
Chciałam uniknąć czułych pożegnań, więc wybrałam moment, kiedy wszyscy byli poza domem.
Mój nowy współlokator czekał już na podjeździe w czarnym, lśniącym Mustangu GT 500.
Uśmiechnęłam się pod nosem i wsiadłam do samochodu.
- Cudownie, że się zgodziłaś - szepnął chłopak, gładząc mnie po kolanie.
- Nie miałam wyboru - mruknęłam, prostując się na siedzeniu.
Jechaliśmy szybko.
- Chodź - powiedział Parker, wysiadając z samochodu i idąc w stronę wieżowca.
Na oko miał jakieś 30 pięter.
Zakręciło mi się w głowie.
- Parker, na którym piętrze mieszkasz? - zapytałam słabym głosem.
- Na samej górze, nawet nie wiesz jaki jest wspaniały widok na miasto i jak wspaniałe doznania na balkonie - powiedział, puszczając mi oko i chwytając mnie za dłoń.
Wjechaliśmy windą na ostatnie piętro i weszliśmy do apartamentu w którym od razu uderzył mnie zapach alkoholu.
Westchnęłam, nic dziwnego, w końcu mieszka tu Parker.
- Podoba Ci się? - zapytał.
- Jasne - mruknęłam, rozglądając się po mieszkaniu.
Było to klasyczne połączenie czerni i bieli, było tu wyjątkowo czysto choć właściciel na pewno ma własną sprzątaczkę.
- Poczekam na Ciebie na balkonie, rozejrzyj się.
Udając zainteresowanie przeszłam się po pokojach nie znajdując niczego interesującego.
Przesunęłam szklane drzwi i weszłam na spory balkon.
Faktycznie, widok zapierał dech w piersiach.
Parker miał widok na wszystkie kluby i duże ulice, miasteczko było ogromną mieszaniną kolorów.
- Co o tym myślisz? - zapytał, podchodząc do mnie i obejmując mnie w pasie.
- Jest wspaniale - jęknęłam.
Parker pocałował mnie zawzięcie i namiętnie. Mocno przygryzł moją dolną wargę, co wcale nie sprawiało już przyjemności.
Jego pocałunki były zupełnie inne niż te Kevina, nie były wcale czułe, delikatne ani pełne uczucia.
Usłyszałam, że komórka w mojej torebce leżącej na małym drewnianym leżaku odzywa się.
Spojrzałam w tamtą stronę jednak Parker nie zwracał na to uwagi i przesuwał dłonią po moich plecach, schodząc coraz niżej.
- Przepraszam - szepnęłam, odsuwając się od niego.
Chwyciłam torebkę wyjmując z niej komórkę i odczytując smsa.
" Juliette, kochanie, gdzie jesteś? Alex powiedziała, że nie ma Cię w domu, a rodzice powiedzieli, że zamieszkałaś z Parkerem jednak nie chcieli mi podać dokładnego adresu. Martwię się. Uważaj na siebie, on nie jest taki jak Ci się wydaje, jest niebezpieczny.
- K."
Pokaż wszystkie (3) ›
 

magicland
 
Podeszłam do Parkera, który uśmiechnął się do mnie zawadiacko.
- Wyglądasz bardzo niegrzecznie - mruknął.
Pochylił się nade mną i przesunął wargami po moim policzku, szyi i podbródku drażniąc się ze mną.
- Co chcesz dzisiaj robić? - zapytał uwodzicielsko.
- Co tylko zechcesz - jęknęłam.
- Nie mam ochoty na klub, wolałbym dom, gdzie mielibyśmy się tylko dla siebie.
Westchnęłam, a on te westchnienie zamknął w pocałunku. Poczułam jak jego silna dłoń wędruje pod mój czarny, obcisły gorset i delikatnie muska nagą skórę.
- Boże, Parker, co my robimy? - szepnęłam.
- Myślę że wiesz.
- Chodźmy do mnie, będziemy sami - powiedziałam.
Spojrzał mi w oczy, a potem przysunął się do mnie powoli i znacząco.
- Po to tu dziś przyszedłem. Juliette, pragnę Cię, rozumiesz?
Zajęczałam cicho i przylgnęłam do jego ciała z namiętnością, której nie byłam w stanie kontrolować.
- Powiedz, że też tego chcesz - szepnął.
- Nawet nie wiesz jak bardzo.
**
Po cichu weszliśmy do mojego pokoju.
Parker od razu zabrał się do rzeczy i niecierpliwie szarpał ubranie. Jego gorący oddech odbijał się od mojej szyi.
- Pragnę Cię - szepnął, stojąc przede mną w samych slipkach, a jego członek odznaczał się pod materiałem.
Wreszcie moje nagie ciało owiało chłodne powietrze.
Parker wsunął swoją dłoń w moje koronkowe majtki.
Płonęłam z pożądania, czułam, że zaraz nie wytrzymam.
Chłopak drażnił moje ciało w najbardziej intymnych miejscach.
- Pragnę Cię - wyjęczałam, nie próbując kryć pożądania.
Parker rozsunął szerzej moje uda i zaczął pieścić moją skórę językiem.
- Proszę... Chcę więcej.. - westchnęłam.
Zamknęłam oczy i odrzuciłam głowę w tył, poddając się szaleństwu.
Wbiłam paznokcie w ramiona Parkera, aż zobaczyłam kropelki krwi.
Parker, uniósł mnie i położył delikatnie na łóżku, pochylając się nade mną.
Jego ramiona były pokryte niesamowitymi skomplikowanymi tatuażami.
- Weź mnie, proszę, Parker - pisnęłam.
Uniósł głowę i spojrzał mi prosto w oczy.
- Juliette, zrobisz wtedy co zechcę? - zapytał z błyskiem w oku.
- Tak - westchnęłam, nie wiedząc na co się zgadzam, objęłam go z całych sił.
  • awatar Gemma Felicia Doyle: Niesamowite. Dobrze, że czujesz się tak z Parkerem, ale bądź ostrożna.
  • awatar Allie Songin: Poprostu zajefajnisty wpis ! Można tyle czekać na te twoje wpisy ! A Parker to ciacho nawet . Tylko czy on ciebie pragnie czy czegoś innego ??
  • awatar Allie Songin: Dobrze Cię rozumiem ....
Pokaż wszystkie (4) ›
 

magicland
 
Klapnęłam na czarną skórzaną kanapę obok Alex.
- Chcesz coś do picia? - zapytałam, odchylając głowę do tyłu.
- Nie, Juliette, mów w końcu, a nie ciągle zmieniasz temat!
- Świetnie! Mój chłopak, który rozchwytywany był przez wszystkie panienki, zdradził mnie na imprezie na której byliśmy razem z jakąś opaloną idiotką w okrągłych zielonych okularach! Jestem w totalnej rozsypce, ale nie mogę tego po sobie pokazać. Moja 13 letnia siostra mizia się z jakimś loczkiem w swoim pokoju, a matka zaszła w ciążę. Ale poza tym świetnie, a co u Ciebie? - zapytałam wzdychając.
- Nie przesadzaj, niektórzy mają gorzej, zapomnij o Kevinie, tak czy siak niedługo się wyprowadzasz, to wiele ułatwi.
Nie chciałam jej mówić o Parkerze, wiedziałam, że nie spodobałoby się jej to co robię.
No tak, Alex była moją najlepszą przyjaciółką od zawsze, ale ona też pewnie miała swoje małe sekrety.
Na stoliku odezwała się moja komórka.
Równocześnie z moją przyjaciółką rzuciłyśmy się w jej stronę.
" Hej, jak się trzymasz? Co u Ciebie?
- K. "
Oczy zwęziły mi się w wąskie szparki.
- I jak tu zapomnieć - jęknęłam.
- Daj spokój, to kretyn, pewnie przypomniał sobie o Tobie w przerwie gorących igraszek z jego nową dziunią, co powiesz na jacuzzi? - zapytała, przytulając mnie.
- Jestem za, chodźmy.
Alexa w swoim niebieskim dwuczęściowym stroju wskoczyła do ciepłej, pieniącej się wody, a ja zaraz za nią.
Założyłam ręce za kark, a Alexa zaczęła machać nogą, tworząc mały wir wody.
- Jak myślisz, co będziemy robić za kilka lat? - zapytała wzdychając.
Wcale nie widziałam mojej przyszłości tak jakbym chciała, z gromadką dzieci i ukochanym mężem albo w innej wersji, mnie wspinającej się po szczeblach kariery. Przyszłość dla mnie była wielką nie wiadomą.
- Nie wiem, ale na pewno kupimy większe jacuzzi - wrzasnęłam, oblewając Alex wodą.
Uśmiechnęła się.
Z północy zawiał chłodny wiatr, aż zadrżałam pomimo gorącej wody.
- Juliette, a co Ty na to żebyśmy razem zamieszkały w jakimś wieżowcu? - zapytała przyjaciółka, całkiem poważnie.
- Czemu nie, to całkiem w porządku pomysł, zawsze będziemy blisko, tylko błagam - przerwałam, teatralnie wzdychając - miejmy co najmniej dwa pokoje, bo nie zamierzam ani spać w kuchni ani słuchać jęków Twoich czy Johna! - powiedziałam, zanurzając się po nos w wodzie.
- No jasne, najwyżej kupię Ci dobre zatyczki do uszu - powiedziała, zanosząc się śmiechem i całując mnie w policzek.
Jednak przyjaźń jest lepsza niż nie jedno SPA, pozwala zapomnieć o wszystkich problemach.
 

magicland
 
Weszłam przez żelazną, zdobioną bramę do Parku Stawowego, stukając moim czerwonymi 15-centymetrowymi szpilkami o chodnik.
Okręciłam się wokół własnej osi, szukając chłopaka z którym byłam umówiona.
Pod ogromnym, rozłożystym dębem siedział zgarbiony, opalony chłopak. Ubrany był w czarną koszulkę z logiem zespołu, która nie miała rękawów, jego ramiona były pokryte skomplikowanymi, czarnymi tatuażami.
Podniósł na mnie swoje czekoladowe oczy.
- Juliette, co u Ciebie?
Niski tembr jego głosu wprawił w drganie moje ciało. Niech mnie szlag trafi, jeśli nie był to najseksowniejszy głos jaki kiedykolwiek słyszałam u faceta.
- Świetnie, czy jest jakiś dokładniejszy powód naszego spotkania? - zapytałam, siadając na ławce obok niego w bezpiecznej odległości.
Chłopak obok którego siedziałam nazywał się Parker King, był synem najbogatszej rodziny w Melbourne.  Co z tego, że był nadziany. Jego reputacja sięgała poniżej zera. Alkohol, dragi, seks, adrenalina.
I tak właśnie pachniał, niebezpieczeństwem.
- Oboje dobrze wiemy, że razem możemy zaspokoić swoje potrzeby - mruknął.
Doskonale wiedział o tym, że jestem wolna i to prawda, potrzebowałam czułości. Nie, nie tylko czułości, bo Parker King nie znał tego słowa.
Moje hormony dały się we znaki.
Uśmiechnęłam się do niego słodko.
- Jutro " u Eddiego " - mruknął, całując mnie w policzek.
Chwilę potem zeskoczył z ławki i poszedł w stronę wyjścia.
Przeszedł mnie dreszcz. Doskonale wiedziałam z kim mam do czynienia i doskonale wiedziałam, że " u Eddiego " jest jednym z najniebezpieczniejszych klubów. Jednak zgodziłam się.
Taksówką wróciłam do domu.
Weszłam do salonu, cała moja rodzina siedziała na kanapie, entuzjastycznie o czymś dyskutując.
Chrząknęłam, jednak nikt nawet nie spojrzał w moją stronę.
- Halo? Co się dzieje? - zapytałam, machając im dłońmi przed oczami.
- Juliette, mamy wspaniałą nowinę, Twoja mama jest w ciąży! - powiedział dumnie ojciec.
Spojrzałam na nich chłodno.
Nie zniosę kolejnej małej kopii Emily.
- Rose też jest w ciąży! - pisnęła siostra.
Świetnie, nie dość, że matka to jeszcze kot.
- Całe szczęście, że za rok się wyprowadzam, a z Tobą - powiedziałam, wskazując palcem na Emily - muszę porozmawiać.
Jadąc windą do swojego pokoju, wyjęłam z czerwonej kopertówki Chanel swojego Black Berry i wystukałam " A. wpadnij do mnie, będziemy miały całą noc na rozmowy, xoxo J. "
 

magicland
 
Biegnąc, zatrzymałam się przed drzwiami pokoju Emily, zastanawiając się czy zapukać.
Kiedy podniosłam dłoń aby uderzyć w drewno, natychmiast ją opuściłam.
W końcu to moja 13 letnia siostra, nie może robić niczego specjalnego.
Nacisnęłam złotą, rzeźbioną klamkę, wychylając się zza drzwi i rozglądając po pokoju.
Szeroko otworzyłam oczy.
Emily, która wyglądała naprawdę ładnie jak na siebie, całowała się z opalonym chłopakiem, którego twarzy nie widziałam, bo przyssany był do jej ust.
Szybko wróciłam tam gdzie stałam wcześniej i powoli zamknęłam drzwi.
Cholera, nawet moja szczerbata siostrzyczka znalazła chłopaka.
Powoli powlokłam się na ostatnie piętro domu, opadając na łóżko i rezygnując z kąpieli.
Usłyszałam podwójną wibrację komórki.
Z jękiem podniosłam się z miękkiego łóżka, podnosząc Black Berry.,, Słyszałam, że z Tobą i Kevinem koniec. Jak się czujesz? W razie potrzeby dzwoń.
- Twoja A. ''
Szybko wystukałam w klawisze ,, Jutro o 12.00 w kawiarni, xoxo - J. ''
Mozolnie otworzyłam kolejną wiadomość, od nieznanego numeru.
,, Poznaliśmy się dziś na imprezie, jeśli chcesz jutro będę czekał w Parku Stawowym o 15.30
- P ''
Z wahaniem odpisałam ,, Do zobaczenia, będę Cię szukać
- J. ''
Chciałam wyluzować, zapomnieć o Kevinie i przy okazji się zrewanżować.
Zacznę od początku.
Pokaż wszystkie (2) ›